ďťż

Ładny brzuch

Słyszałem, że pisząc w assemblerze programy można sfajczyć sobie procka, płytę, kartę lub nawet monitor(ale w to ostatnie za bardzo nie wierze). Ogólnie mówią, że asm to niebezpieczny język. Czy pisząc programy w tym języku i opdalając je na wirtualnym PC można też sobie coś sfajczyć?



lol
używając komputera można nawet CAŁY spalić !!! co za niebezpieczeństwo, chyba nie będę go włączać juz nigdy bo sie jeszcze spali ...
Użytkownik Edas edytował ten post 31 październik 2006, 21:15
Asm jest niebezpieczny bo piszesz program blisko sprzętu. A coś może się spalić pod wpływem działania jakiegoś KONKRETNEGO programu, takiego co wyłączy wiatraczek i przetakuje FSB, zmieni częstotliwość odświerzania monitora... Jak dla mnie prosty program nic ci nie spali w rzeczywistym PC, a tym bardziej w wirtualnym :)

Samym assemblerem jako takim nie sfajczysz sobie nic. Oczywiście jest to możliwe jeśli poprzez pisany przez ciebie program podniesiesz taktowanie procka, podniesiesz napięcia itp. ale to samo możesz zrobić przez nieumiejętne posługiwanie się BIOSem. I tu dochodzimy do wniosku, że to nie język jest niebezpieczny, a programista który go używa, z czego wynika kolejny wniosek że każdy język programowania może być potencjalnie niebezpieczny.

Reasumując, możesz bez obaw bawić się assemblerem i na fizycznym kompie, i na wirtualu, i co najwyżej zawiesisz Windowsa. Poczytaj jakąś dobrą książkę na ten temat i nie próbuj zaczynać nauki tego języka od programu służącego do przetaktowywania procka (bo możesz go wtedy rzeczywiście podsmażyć)



Dzięki za rady.

@Edas - Z assemblera jestem ciemna masa. Więc dlatego pogrubiłem wyraz "Słyszałem" dla słabiej widzących! :P
Użytkownik Adamos8 edytował ten post 31 październik 2006, 21:36
Bez obaw. Assembler jest niegroźny. Chyba, że uda się się rozgryźć te zawiłe instrukcje których nie ma dotyczących np. czyszczenia flasha biosowego.... Nawet odwołując się do sprzętu nie ma zwykle możliwości czegokolwiek zepsucia, gdyż z punktu widzenia elektroniki takie wszelkie rzeczy robi się zworkami. A poza tym odważni wiedzą, że w biosie można dowolnie wertować opcjami bez większych obaw... Bo opcje które uszkodzą komputer po prostu nie mają prawa byty, bo po co komu taka opcja?

Co do assemblera.... Używaj do woli. I tak nie zdołasz się go tak szybko nauczyć by dobrać się do sprzętu... Assembler to głównie operacje matematyczne i obsługa pamięci. Obsługa sprzętu to już najwyższy poziom wtajemniczenia.

@NIC - to jest bardzo pocieszające;Jeden kumpel odpalił program napisany w asm i sfajczyła mu się karta graficzna. Tylko ta opowieść trzmała mnie z dala od asm. Pytałem, bo wiem, że tu są bardziej doświadczeni niż ja.

Niesamowita historia. Gdyby takie możliwości były faktycznie możliwe to wirusy komputerowe nie kasowałyby danych, lecz niszczyły sprzęt.

Być może program miał przetaktować zegary... overclocking... i wszystko jasne, nieprawdaż?

Na kompie teoretycznie wszystko jest możliwe, tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić. Skoro więc istnieją programy do przetaktowywania procka z poziomu windowsa, to czemu nie miał by powstać taki wirus co robił by to samo, ale o wiele "lepiej" :)

Szczegółów nie znam ale przyznaje Wam racje.
Użytkownik Adamos8 edytował ten post 31 październik 2006, 23:04
Żeby cokolwiek zepsuć spod win32 musiałbyś przede wszystkim znać dokładnie jego architekturę. Kolejna sprawa to dostęp do mainboarda; musiałbyś posiadać dokładną dokumentację swojego chipsetu aby cokolwiek zrobić. MSR'ami za dużo nie zdziałasz - praktycznie nic. W DOS-ie dużo łatwiej było coś popsuć z wiadomych względów. W trybie chronionym nie wykorzystasz sobie np int 0x13 aby "zepsuć" MBR.


Na kompie teoretycznie wszystko jest możliwe, tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić. Skoro więc istnieją programy do przetaktowywania procka z poziomu windowsa, to czemu nie miał by powstać taki wirus co robił by to samo, ale o wiele "lepiej" :)
To prawda.. tylko postaw się w roli tego, kto by to programował. Zazwyczaj żeby coś napisać potrzebne są dość częste próby, bo wątpię żeby ktoś napisał program, skompilował go i bez testu oddał do użytku. No więc pisząc takiego "wirusa" miał byś niemały problem z przetestowaniem jego funkcji.. no chyba że u kogoś, ale musiał byś też w jakiś sposób sprawdzić jego działanie.. poszedł byś do kolegi któremu wcisnąłeś ten program i spytał czy przypadkiem komputer mu się nie spalił :D?
Poza tym, tak jak napisał LLP_33, taki "wirus" nie był by uniwersalny, działał by powiedzmy tylko na danym sprzęcie, a każdy inny czipset trzeba by programować oddzielnie...
W każdym razie przypadkowe popsucie komputera raczej nie wchodzi w gre.

Popsucie sprzętu może i nie, ale sformatowanie dysku , czy zniszczenie danych w jakikolwiek inny sposób jest całkiem realne. Nawet przez wsponiane już wcześniej przerwanie int 13. Jeśli pracujesz w trybie chronionym to jest to nieco trudniejsze, ale dla chcącego nie ma nic trudnego.... Potencjalnie niebezpieczne jest też odwoływanie się do portów komputera, bo nigdy nie wiesz co się stanie jeśli wpiszesz niewłaściwy adres.


bo nigdy nie wiesz co się stanie jeśli wpiszesz niewłaściwy adres.
To tez nie bedzie takie latwe, system dla kodu usera zapewne ustala nizszy stopien uprzywilejowania i dostep do portow moze byc zablokowany ;], bynajmniej w protected mode (a windows w takowym pracuje ;) )

Zwykła aplikacja jadąca na ring3 nie jest wstanie nic zrobić. Nie wiem na którym stopniu uprzywilejowania jadą sterowniki w win32; jeżeli mają niższy stopień od zwykłej aplikacji usera to spróbuj podszyć wirusa pod sterownik. Na porty nic nie wysyłaj; musiałbyś to najpierw sprawdzić czy faktycznie coś działa, a efektów "zepsucia" nie sprawdzisz na emulatorze. Chyba, że tatuś bogaty i kupi trochę sprzętu, jak coś pójdzie w cholerę ;)

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zsf.htw.pl
  •